RSS
niedziela, 03 sierpnia 2008
Lipiec w pigułce
Mieliśmy nadrobić wszystkie zaległości blogowo-mailowe i opisać szczegółowo, co u nas, ale ciągle dzieje się mnóstwo i trudno znaleźć czas na stworzenie sensownej notki. Dodatkowo spalił się zasilacz do komputera A., więc bieda jeszcze większa :( Skrótowo zatem i w maksymalnej kondensacji ;)
  • Erasmus - z wielkim smutkiem i płaczem, ale dobrnęliśmy do końca naszej cudownej Erasmo-przygody. W tym momencie nie pokusimy się nawet o krótkie podsumowanie całego tego czasu, bo rok życia we Włoszech, dziesiątki poznanych tu ludzi z całej Europy (świata właściwie) i nasze wspólne perypetie zasługują na osobną powieść ilustrowaną ;) Dość powiedzieć, że było cudownie i każdemu absolutnie polecamy Erasmusa!!! A najwspanialsze jest (jak mawia Mike), że nikt nam już tego nie zabierze :):):) Ostatni tydzień obfitował jednak w pożegnania, bo w sierpniu naprawdę prawie nikt tu już nie został. I teraz już tylko sami Włosi i Włosi :P
  • Uniwersytet - wszystko zdane i zaliczone. Do Polski dumnie wieziemy odpowiednio 62 (A) i 66 (M) punktów ECTS. Co nam przepiszą na UJ, to się dopiero okaże, ale żeby potem nie było, że nic nie zrobiliśmy ;)
  • Praktyka - lipiec zleciał błyskawicznie i tak zakończyła się nasza miesięczna praktyka w Instytucie Polskim. Od jutra do 29 sierpnia pracujemy w pocie czoła w Wydziale Promocji Handlu Ambasady RP. W naszym epizodzie w IP przeszliśmy przez wszystkie etapy kariery praktykanta - od przestawiania mebli, katalogowania książek i odbierania telefonów po poszukiwania polskich śladów w Rzymie i dwudniową delegację ;) Ze wszystkimi zżyliśmy się niesamowicie :) Piękna rzecz szerzenie kultury polskiej we Włoszech :D
  • Podróże - nie bylibyśmy sobą, gdyby nie kilka pomniejszych wypadów w Rzymie i okolicy :) W lipcu odwiedziliśmy Sorrento, Positano, Amalfi, Pompeje, Tivoli, Loreto, Bolonię i Florencję. Przyjęliśmy też niemałą ekipę gości. W sierpniu nadciągają kolejne turnusy :) więc oficjalną statystykę przedstawimy we wrześniu :P Na sierpień zaplanowane już nowe wojaże - 16-17 Wenecja :)
  • Rzym - tu niezmiennie. Kochamy Wieczne Miasto miłością dozgonną rodem z piosenek Antonello Venditti. I dlatego właśnie czasem z bólem serca myślimy o 30 sierpnia...


Po więcej szczegółów zapraszamy tradycyjnie do naszej galerii, tam aktualizacji trochę więcej i trochę częściej ;)
Buziaków tysiące.
A&M
23:31, przydacze
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lipca 2008
Pracowicie...
Kochani,

przepraszamy za ogromną zaległość wpisową, ale dni zapełnione mamy po brzegi. Nasz Erasmus powoli chyli się ku końcowi i nie sposób nie odczuwać żalu za tym wszystkim, co już za nami... :( :( :( Zdaliśmy już prawie wszystkie egzamy (został nam już tylko jeden!), ale od 1 lipca rozpoczęliśmy nasz staż w Instytucie Polskim w Rzymie, więc nie narzekamy na nudę :)
Oczywiście non stop są z nami goście - od 30 czerwca przyjęliśmy już w naszym mieszkanku 7 osób (z jedynie dwunockową przerwą ;)) i nadal czekamy na kolejnych :D
Staramy się podróżować ile się da. Plany oczywiście intensywne. O wszystkich ważnych wydarzeniach - naszej pracy, kąpieli w Fontannie di Trevi czy podróży do Sorrento napiszemy już wkrótce... Tymczasem całujemy mocno, mocno!

Aha, kupiliśmy już bilety powrotne do Polski. Widzimy się zatem po 30 sierpnia :)
Całujemy :*
A&M


23:15, przydacze
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 czerwca 2008
I po Euro 2008/w Rzymie sesja!
Kochani,
szybciutko donosimy tylko, że u nas czas egzaminów i ogromnych upałów. Siedzimy nad książkami, a na dworze leje się żar... Od 10 dni nie było temperatury niższej niż 31 stopni! Wszystkie okna pozasłaniane roletami, a z domu daje się wyjść dopiero wieczorem. Ciekawe, jak tu będzie w sierpniu...



Tymczasem zakończyliśmy już Mistrzostwa Europy w piłce nożnej - po wczorajszej porażce Włochów, nikogo już nie obchodzi wynik półfinałów i właściwie w Austrii czy Szwajcarii może się dziać cokolwiek :P :P :P

A w przerwie wybraliśmy się na plażę na grilla, którego zgasili nam źli panowie strażnicy ;)







Buzi, trzymajcie kciuki! :*
16:19, przydacze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 czerwca 2008
Znaki firmowe Barcelony
Kochani, w Barcelonie bawiliśmy się świetnie. Od razu wielkie podziękowania dla Konrada, Dominiki i Magdy, którzy odstąpili nam salon swojego erasmusowego mieszkanka i męczyli się tam z nami trzy noce :*

Co do naszej wycieczki, to nie wiem, czy z pełnym przekonianiem napisać można, że byliśmy w Hiszpanii, bo Katalonia czuje się tak odrębna od reszty kraju, że aż nam udzieliły się uczucia separatystyczne ;) Wszystkie tablice i znaki opisane są po katalońsku, a dopiero na drugim miejscu po hiszpańsku. W połączeniu z naszym włoskim, w głowie mieliśmy totalny językowy mix, ale dogadać i tak nam się udawało :)

Barcelona jest cudownym miastem - z jednej strony znajdujemy tu stare gotyckie centrum z siecią wąskich uliczek (Barri Gòtic) i cudowną secesję (Gracia), z drugiej wszędzie wdziera się nowoczesność. Bramy zabytkowych domów pokrywa graffiti, na ulicach i w oknach budynków widać surrealistyczne figury, sklepy pełne są oryginalnych ubrań...



Oczywiście nie można mówić o Barcelonie, jeżeli nie wspomni się Gaudiego - najsłynniejszego jej mieszkańca i dumy Katalonii, twórcy słynnych pałaców, Parku Güell i niesamowitego kościoła Sagrada Familia. To właśnie tej budowli Antoni Gaudi całkowicie poświęcił ostatnie 40 lat swojego życia, by w momencie swojej nagłej śmierci zostawić ją daleką jeszcze od ukończenia. Planowo kościół ma zostać oddany w roku 2026, ale trudno w to wierzyć, widząc, że wzniesione przez 130 lat fasady są tylko maleńką cząstką planowanej całości... Styl Gaudiego rozpoznawalny jest od razu. Podczas naszego pobytu w Barcelonie poświęciliśmy mu cały dzień, a że Gaudi tworzył i budynki, i meble, i kafelki, i klamki :) jego dzieła widać wszędzie i cała Barcelona nadal się nim inspiruje. Ja zresztą również mogłabym o nim długo pisać... :):):)



A że Barcelona to również plaże, słońce i Sangria :P nie opuściliśmy i tego punktu wycieczki! Konrad zabrał nas do fantastycznej katalońskiej knajpy, w której do gorących kanapek pije się cavę (i nic innego!) - coś jak naszego szampana. Cava jest super tania, bo jedna butelka kosztuje mniej, niż 2 euro, dlatego też zawarliśmy z nią głębszą znajomość :) Ale miasto z własną plażą i upałem 35 stopni musi przecież narzucać odpowiedni styl życia i spieszyć albo denerwować się tu nie wolno :P (chyba, że na meczu Polska-Austria, co też przeszliśmy... :/).



Wspaniałe to były cztery dni :) Więcej zdjęć w naszej galerii z Barcelony. A teraz do boju z egzaminami, uporać się szybko, bo od lipca nowe wyzwania ;) Całujemy mocno, mocno! :*
12:13, przydacze
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 czerwca 2008
Do boju Polsko!!!
We Włoszech szaleństwo piłki nożnej. Szkoda tylko, że ani nam, ani Włochom nie udało się wygrać :( Oj rozpacz była dzisiaj w Rzymie!... 0:3 nikt się nie spodziewał :/ I chociaż dopingowaliśmy, jak tylko się dało, Niemcy i Holendrzy pogrążyli naszych dzielnych chłopców :(





A na czas Mistrzostw zajrzał do nas Wojciech :) Ej, radośnie nam tu było we troje :) Dzień z nocą zamieniliśmy znowu. Ech Erasmus :) Byleby się nie kończył nigdy :P





Jutro mecz reprezentacji hiszpańskiej obejrzymy w Barcelonie :) Zmykam spać, bo pobudka już o 3.30. Hej! ;*
01:21, przydacze
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14